czwartek, 26 października 2017

"Franco" - Kim Holden


Franco Genovese oprócz tego, że jest perkusistą w znanym zespole i jest sławny, wiedzie zwyczajne, skromne życie. To sympatyczny i dobrze wychowany chłopak, który bardzo ceni przyjaźń. Ma okazję przekonać się o tym Gemma Hendricks, którą Franco przypadkowo poznaje w barze. Nawiązana między nimi przyjaźń ma przetrwać rozłąkę, jaką szykuje dla nich życie, bowiem to ostatnie dni Gemmy w Los Angeles przed powrotem do Anglii. Mimo odległości, przyjaźń rzeczywiście jest silniejsza niż dzielące bohaterów kilometry. Do czasu. A wszystko przez jedno marzenie...
Franco wie, jakie jest największe marzenie jego przyjaciółki i postanawia pomóc jej go spełnić. Nie przewiduje jednak, że zamiast umocnić, zniszczy tym ich przyjaźń. Czy uda mu się odzyskać dawną Gemmę? A może zaryzykuje i zawalczy o coś więcej niż przyjaźń?



"Franco" to trzecia po "Promyczku" i "Gusie" część przesympatycznej serii autorstwa Kim Holden. Tak jak przy poprzednich częściach, tak i przy tej przyjemnie spędziłam czas. "Franco" czaruje nie tylko idealnymi, przesłodkimi bohaterami, ale przede wszystkim pozytywnymi wartościami, jakimi się kierują. W tej książce nie spotkacie żadnego zła, żadnego czarnego charakteru, wszystko jest do bólu dobre, słodkie i urocze. Niestety z nadmiaru tej cukierkowości czasem mnie odrzucało.

Bohaterowie, znani czytelnikowi już z poprzednich części, nadal są tak samo zwariowani, sympatyczni i idealni. Nową bohaterką jest Gemma, dwudziestoośmioletnia architekt, która stoi przed trudną decyzją. Gemma jest bohaterką, która wzbudza empatię. Ma swoje problemy, ale podchodzi do nich racjonalnie. Chce spełnić swoje marzenie zanim będzie na to za późno, a czytelnik mocno jej w tym kibicuje. To dziewczyna, której po prostu nie da się nie lubić. 

Ci, którzy znają już twórczość Kim Holden, wiedzą, że pióro autorki jest niezwykle lekkie i przyjemne. Nie inaczej jest w przypadku "Franco". Fabuła może i nie jest zbyt oryginalna, ale też nie nudzi. Prosty język pozwala szybko przyswoić historię Franco i Gemmy. Trochę zabrakło mi napięcia i emocji, bo choć całość nie wypada źle, historia jest urocza i nawet można się na koniec nieco wzruszyć, to jednak należy ona do tych, które zapomina się po przeczytaniu. Książka nie wyróżnia się niczym szczególnym, zabrakło po prostu emocji. Nie działo się nic takiego, co sprawiłoby, że moje serce zacznie wyrywać się z piersi, że zacznie pragnąć więcej. Ot, zwyczajna, lekka powieść, o przyjaźni i miłości, ale trzeba dodać, że urozmaicona czasem erotycznymi scenami.

"Franco" to książka, która nie wywołuje negatywnych odczuć, ale też może nie spełnić wszystkich oczekiwań jakie stawia się tego typu romansom. Oszczędna ilość emocji i przesadna cukierkowatość bohaterów to coś, co nie do końca mnie przekonało. Poprzednie części dużo mocniej do mnie trafiły, zwłaszcza "Gus". Wiem, że ciężko wymyślić oryginalną fabułę dla romansu, ale wystarczyło trochę inaczej wykreować bohaterów, dodać im kilku wad, uczynić bardziej realnymi postaciami, a odbiór historii mógłby być inny. "Franco" to luźna książka, do pochłonięcia w jeden wieczór. Numerem jeden tej serii pozostaje "Gus", "Franco" natomiast zajmuje ostatnie trzecie miejsce.





Książka bierze udział w wyzwaniu:


Biorę udział - POD HASŁEM




25 komentarzy:

  1. Kurczę, sama nie wiem czy sięgać po te książki. Z jednej strony czytam, że są fajne, a z drugiej jakoś mnie do nich nie ciągnie. Odwieczny problem... :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nadmiar cukru w cukrze też bywa męczący... "Promyczka" miło wspominam, chociaż książka nie powaliła mnie na kolana. "Gus" czeka na półce i zamierzam zabrać się za niego w listopadzie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Za mną tylko Promyczek, ale bardzo chcę przeczytać kolejne tomy.:)
    kocieczytanie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja bym sobie przeczytała jeszcze raz Franco, podobało mi się, zresztą jak cała seria.
    Nie zwracałam uwagi na oryginalność bardziej na styl autorki, który uwielbiam :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam tylko ,,Promyczka'', ale mam także w planach poznać także pozostałe tytuły autorki.

    OdpowiedzUsuń
  6. Właśnie ostatnio wyposazyłam się w "Franco" :) Przeczytałam 'Promyczka' z polecenia znajomej, okazało się przyjemnie chociaż czterech liter nie urwało. Jak przeczytałam pierwszą część to głupio nie przeczytać 'Gusa' tym bardziej, że jego postać bardzo mi się spodobała. Teraz czas na 'Franco' :)

    booklicity.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja teraz przymierzam się do Gus :)a tę powieść następna będzie.

    OdpowiedzUsuń
  8. W końcu muszę przeczytać "Promyczka"! :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Rzeczywiście za nic nie przebije Promyczka czy Gusa, ale ogólnie mi się historia podobała. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie czytałam jeszcze nic Kim Holden i myślę,że czas to nadrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Trochę żałuję, że nadal nie przeczytałam ,,Franco'', ale zamiast kupować, prawdopodobnie skorzystam tym razem z ebooka, bo spodziewam się, że może być ciut gorszy od poprzednich części. Jednak w dalszym ciągu uwielbiam Kim Holden i koniecznie muszę któregoś razu sięgnąć po ten tom :)♥

    Obsession With Books

    OdpowiedzUsuń
  12. Miałam identyczne wrażenia. Taka zwykła powieść NA. Niczym się nie wyróżniła, chociaż na pewno czytało się dobrze. Moją ulubioną częścią tej serii jest "Promyczek" :)
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Na razie czytałam tylko Promyczek, ale chciałabym sięgnąć po kolejne części.

    OdpowiedzUsuń
  14. Jednak odpuszczę sobie tą pozycję.
    Serdecznie pozdrawiam.
    www.nacpana-ksiazkami.blogspot.de

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie znam, ale chętne to zmienię ;]

    OdpowiedzUsuń
  16. Wrzuciłam na listę Promyczka, ale niestety, ciągle wyprzedzają go inne lektury. Kiedyś przyjdzie i czas na Franco ;-) Dzięki za wizytę u mnie, zwłaszcza, że zniknęłam z sieci na dość długo. Fajnie, że ktoś o mnie jeszcze pamięta :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie znam tej serii, ale skoro tak zachwalasz, to może kiedyś się skuszę. :) Oby tylko czas się znalazł.

    OdpowiedzUsuń
  18. Jak dla mnie najgorsza część, niestety.

    Pozdrawiam
    ver-reads.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie czytałam jeszcze tej serii książek, chyba muszę się z nią zapoznać

    OdpowiedzUsuń
  20. Czytałam Promyczka i Gusa, i to tak jak Tobie, najbardziej przypadł mi Gus do gustu. Zakochałam się w nim, taka prawda. A Franco jeszcze niej est mi znany. :( Mam nadzieję, że w miarę szybko nadrobię zaległość i że spodoba mi się bardziej niż Tobie. :(

    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  21. Nic mnie tak nie zawiodło jak Franco. Znałąm historię Promyczka zanim zaczełam, Gus mnie w sobie rozkochał. LIczyląm że Franco pokaze moc... a nie pokazał niczego w sumie

    Podrugiejstronieokładki

    OdpowiedzUsuń
  22. Zakupiłam i troche juz sie kurzy na mojej półce :-] dzięki za przypomnienie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  23. a ja jakoś nie mogę sięgnąć po tę serię, chyba przerażają mnie Ci idealni bohaterowie :D Tak czy inaczej szkoda, że książka nie wniosła czegoś nowego, jakiegoś BUM i okazała się najgorszą pozycją w tym miesiącu, ale jako, że nie była zła, to cieszę się, że miesiąc upłynął pod znakiem w zasadzie dobrych książek!

    Pozdrawiam serdecznie, cass z cozy universe

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku.
Bardzo się cieszę, że zainteresował Cię ten post. Gorąco zachęcam Cię do wyrażenia swojej opinii. Pozostaw tutaj ślad swojej obecności bym również mogła trafić do Twojego zakątka internetu :)