piątek, 5 stycznia 2018

"Consolation" i "Conviction" - Corinne Michaels


"Consolation" 

Poukładane i szczęśliwe życie Lee rozsypuje się na drobne kawałki, kiedy dociera do niej tragiczna wiadomość: jej mąż zginął, pozostawiając ją samą z nienarodzonym jeszcze dzieckiem. W najtrudniejszym okresie swojego życia kobieta może liczyć na wsparcie przyjaciół. Szczególną pomoc zapewnia jej Liam  - najlepszy przyjaciel jej męża. Coraz częstsza obecność Liama w życiu Lee sprawia, że w obojgu zaczynają rodzić się uczucia, jakich nigdy wobec siebie nie żywili. Teraz muszą zdecydować, czy dać sobie szansę, kiedy oboje wciąż czują między sobą ducha Aarona, i czy Lee jest w stanie ponownie podjąć ryzyko i związać się z żołnierzem.

"Conviction"

Życie nie oszczędza Lee, roztrzaskując ponownie jej serce w drobny mak. Przed kobietą nowe problemy, trudne decyzje i ciężka walka o szczęście. W życiu Lee nie zabraknie bólu i łez, którym w znacznej mierze musi podołać samotnie. Czy kobieta odzyska wreszcie spokój i będzie szczęśliwa?




Recenzja:

Pozwolę sobie napisać kilka zdań o duecie "Consolation" i "Conviction" jako o całości, bo obie części razem stanowią kompletną całość i obie zapewniają tyle emocji, że nie chcę ich za bardzo rozdzielać w swojej ocenie. Cieszę się, że poczekałam z przeczytaniem pierwszej części do premiery drugiej, bo gdybym sięgnęła po nią prędzej, chyba umarłabym na nadciśnienie. Jak tylko przeczytałam ostatnie zdania "Consolation" bez wahania rzuciłam się na "Conviction" - inaczej się nie dało. I nawet to, że zakończenie pierwszej części znałam jeszcze zanim książki do mnie dotarły (magia spoilerów), nie przeszkodziło mi w przeżywaniu skrajnych emocji. 

Corinne Michaels zawładnęła moim sercem. Najpierw oddałam autorce jego część za bohaterów, zwłaszcza za postać Liama. Liam jest wyjątkowy. Słodki, ale nieprzesłodzony. Idealny, ale nieprzerysowany. A w tym wszystkim tak naturalny, że nie da się go nie pokochać. Czasem tacy wyidealizowani bohaterowie przyprawiają o mdłości, ale Corinne Michales udało się tego uniknąć. Liam jest jednym z tych facetów, których chciałoby się mieć u swego boku. Budzi same pozytywne uczucia, ale też niejednokrotnie współczucie przez sytuację, w jakiej się znalazł. O Lee też można powiedzieć wiele dobrego. Autorka przedstawiła nam ją jako kobietę, którą życie mocno doświadczyło i która wciąż się zmaga się z tymi doświadczeniami. Lee nie jest jedną z tych kobiet, która od razu się zakochuje. W pierwszej części uczucie między bohaterami rodzi się powoli, naturalnym tempem. Zarówno Lee jak i Liam wciąż przeżywają żałobę po Aaronie, ale pozwalają sobie spokojnie wpuszczać do swoich serc nowe uczucia. Bardzo mnie to urzekło, ale też i przekonało do autorki, bo nie lubię kiedy miłość pojawia się od razu. Naprawdę cudownie było obserwować jak między Lee i Liamem rodzi się uczucie, a nie spada na nich jak grom z jasnego nieba. 

Następnym aspektem, za który oddałam Corinne kolejny kawałek serca jest sama fabuła. Szczerze przyznam, że gdybym nie znała wcześniej druzgocącego finału pierwszej części, nawet bym się go nie domyśliła. To jak autorka pokierowała losami bohaterów bardzo mnie poruszyło, bo nie często w tak pięknych historiach zdarzają się takie nieprzewidywalne bomby. Obie części trzymają naprawdę wysoki poziom, a emocje wylewają się z każdej strony. Tak naprawdę historia wciągnęła mnie tak bardzo, że nie miałam nawet czasu żeby pozwolić sobie na łzy, więc na swoje przeżywanie lektury pozwoliłam sobie dopiero po skończeniu "Conviction". Kiedy zamknęłam ostatnią stronę już się nie hamowałam, i właściwie nie wiem czy bardziej płakałam przez samą historią czy przez to, że już się skończyła. Tak czy inaczej - wzruszenia, łzy i wszelkie emocje gwarantowane.

Corinne Michaels ujęła mnie również swoim stylem. Jest lekki jak piórko i tak naturalny, że książki pochłania się bardzo szybko. Lektura nie jest wymagająca i szybko uzależnia, naprawdę nie można się od niej oderwać. Szczególnie szybko czyta się drugą część, bo po tym w jaki sposób kończy się pierwsza, czytelnik od razu chce wiedzieć co będzie dalej i jak ostatecznie zakończy się cała historia. Druga część jest chyba bardziej przewidywalna niż pierwsza, jednak nie umniejsza to jej wartości. Język autorki nie jest sztuczny. Corinne Michaels bardzo plastycznie opisuje to, co dzieje się między bohaterami, zwłaszcza erotyczne sceny rozpalają zmysły i nie budzą zażenowania, z czym nie wszyscy autorzy potrafią sobie poradzić.

"Consolation" i "Conviction" to duet, który robi z czytelniczym sercem co tylko chce i może - łamie je, skleja, depcze, koi...  tak że moje serce po lekturze czuje się jak po ciężkiej walce. Historia Lee i Liama wyprała mnie ze wszystkich łez i zostawiła z kacem tak ogromnym, że nie wiem kiedy zdecyduję się wpuścić do swojego serca jakichś nowych bohaterów i ich historie. "Consolation" i "Conviction" to obowiązkowa lektura dla wszystkich romantycznych, wrażliwych dusz i dla tych, którzy po prostu lubią dzięki książkom przeżywać niezapomniane, pełne emocji chwile. Ten rok pod względem czytelniczym nie mógł zacząć się dla mnie lepiej...



15 komentarzy:

  1. Ujęłaś to idealnie. Uwielbiam te książki i Liama. Czekam na nowe projekty autorki!
    POCZYTAJ ZE MNĄ

    OdpowiedzUsuń
  2. O tych książkach już trochę słyszałam. Głównie są to same pozytywne opinie, ale zdarzało się też, że drugą część nazywali jednym wielkim epilogiem i wypowiadali się o niej niepochlebnie. Jednak twoja recenzja mnie przekonała i wydaje mi się, że wkrótce się za to wezmę :) Pozdrawiam!
    https://recenzuje-od-ksiazki-strony.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znam i nie chcę znać zakończenia pierwszej części - chociaż o tych książkach czytałam już dużo to wystrzegłam się spoilerów :) szykuję się na obie części skoro tak są dobre już niedługo!

    OdpowiedzUsuń
  4. Och, nie mogę doczekać się, aż w końcu sięgnę po obie powieści!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja padam na kolana, boję się w pierś i błagam o wybaczenie - od samego początku byłam przekonana że te książki to będzie jakiś straszny SYF. Zobaczyłam okładkę Consolation, przeleciałam wzrokiem opis i stwierdziłam że Grey to się chowa! A tymczasem obie książki zbierają bardzo pozytywne recenzje, aż chyba się skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Po sesji sięgam po tę książkę. Już teraz bym to zrobiła, ale boję się, że sama nie będę mogła się oderwać i rzucę się na tą drugą część. Nie mogę się doczekać! :))

    OdpowiedzUsuń
  7. Obydwie pozycje jeszcze przede mną, a powiem szczerze, że bardzo mnie do nich zachęciłaś. Muszę przeczytać! :)

    Pozdrawiam,
    korczireads.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Skoro ten duet wyczynia takie rzeczy z sercem, to jestem na tak. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. W pierwszym momencie pomyślałam, że to nie dla mnie książki, ale w miarę czytania Twojej recenzji pomyślałam, że jednak mogłabym spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytałam o tych pozycjach wiele dobrego, a Ty dorzuciłaś do tego wszystkiego jeszcze swoją zachętę! I co ja mam teraz zrobić? Dodaję do listy, ale kiedy przeczytam niestety nie wiem :(

    OdpowiedzUsuń
  11. Ileż emocji w Twojej recenzji - widać, że książki zrobiły na Tobie duże wrażenie :) Trochę mnie ciekawy czy i ja dałabym się porwać tej historii i bohaterom, ale z drugiej strony fabuła jakoś mocno mnie nie intryguje. Na razie odpuszczę, ale może kiedyś wróci pomysł poznania tych powieści :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Koniecznie muszę przeczytać! Myślę, że przyda mi się trochę romantyzmu w najbliższym czasie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Czytałam i również autorka mnie urzekła ;-) w ciemno będę czytać kolejne jej powieści 😊 Liam jest cudowny 😍
    Zostaję z Tobą na dłużej, widzę, że mamy podobne gusta ;-)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku.
Bardzo się cieszę, że zainteresował Cię ten post. Gorąco zachęcam Cię do wyrażenia swojej opinii. Pozostaw tutaj ślad swojej obecności bym również mogła trafić do Twojego zakątka internetu :)