"Czasami trzeba słuchać tego, czego ludzie nie mówią."
O tym, że sięgnę po "Gusa" wiedziałam jeszcze zanim skończyłam "Promyczka", którego zakończenie tylko spotęgowało moją ciekawość, jak autorka pokierowała losami bohaterów w kolejnej części. Zupełnie nie wiedziałam czego spodziewać się po "Gusie", gdyż finał "Promyczka" pozostawił mnie z takimi emocjami, że miałam pewne obawy, czy ta część choć trochę utrzyma znakomity poziom poprzedniej, ale niepotrzebnie się martwiłam - "Gus" to wszystko, czego trzeba mi było po "Promyczku". Nareszcie moje serce czuje ukojenie.
Jak wskazuje sam tytuł, tym razem mamy okazję poznać historię Gusa, która rozpoczyna się tuż po dniach kończących fabułę "Promyczka". Ciężkie chwile w życiu bohatera powodują, że Gus odcina się od świata, w którym żył. Przestaje być sobą, szukając ucieczki w stylu życia, jakim dotychczas gardził. Zupełnie nie radzi sobie ze swoim życiem ani z emocjami jakie nim targają. Przeszłość wciąż boli, nie dając o sobie zapomnieć. W trudnych chwilach wspierają Gusa jego przyjaciele z zespołu. Niespodziewanie w jego życiu pojawia się osoba, która pozwala Gusowi dostrzec, że nie on jeden zmaga się z bolesną przeszłością i że nie jest on jedyną osobą, która potrzebuje uzdrowienia.
Jaki wpływ na życie Gusa będzie miała Scout? I jaką Gus odegra rolę w życiu nieśmiałej dziewczyny, ukrywającej pod długimi rękawami blizny?