poniedziałek, 29 czerwca 2020

"Tysiąc nocy bez ciebie" - Federico Moccia


"Sofia patrzy w lustro i nie poznaje samej siebie. Zastanawia się, kim jest ta kobieta o przygaszonym spojrzeniu, która straciła chęć do wszystkiego, nawet do muzyki. Jej przyjaciele i znajomi są przekonani, że przeniosła się do Rosji z powodów zawodowych, jednak prawda jest taka, że Sofia uciekła. Uciekła od małżeństwa z Andreą, w którym czuła się samotna, ale przede wszystkim uciekła od Tancrediego, mężczyzny, który wystawił na próbę jej poczucie bezpieczeństwa i zostawił po sobie zgliszcza. Sofia nie może już dłużej uciekać, żyć w zawieszeniu. Postanawia wziąć sprawy w swoje ręce. Wraca do domu, do męża, by przekonać się co zostało z ich miłości, opartej na marzeniach i przyjaźni. Znów zaczyna występować na scenie, odnajdując przyjemność w grze na fortepianie. Pewnego dnia spotyka Tancrediego. To nie jest ten sam mężczyzna, który uwiódł ją dla kaprysu, który nie chciał zobowiązań, nie umiał kochać. Ten Tancredi jest inny, gotowy na zbudowanie dojrzałego i trwałego związku. Ale czego chce Sofia? Tym razem nie pozwoli nikomu sobą kierować, i to ona sama będzie autorką swojej przyszłości."



Dopiero po przeczytaniu tej książki dowiedziałam się, że jest ona kontynuacją innej powieści autora ("Mężczyzna, którego nie chciała pokochać"). Podczas czytania nie miałam jednak problemu, by odnaleźć się w fabule, aczkolwiek myślę, że gdybym poznała bohaterów wcześniej w pierwszej części, wpłynęłoby to na mój odbiór historii.

"Tysiąc nocy bez ciebie" to kontynuacja losów Sofii, słynnej pianistki, która postanawia wrócić do porzuconego męża - Andrei. Jednak czy ten związek ma szansę przetrwać, kiedy w sercu kobiety miejsce zajmuje Tancredi?

Jak już wspomniałam, brak znajomości poprzedniej części nie przeszkadza w zrozumieniu historii. Uważam jednak, że lepiej ją poznać, bo ciężko mi było zżyć się z bohaterami, czy też przeżywać ich historię. Czułam się trochę jak bierny obserwator niezbyt wyszukanej, banalnej, pobieżnie napisanej kontynuacji. Nie wiem jaka jest pierwsza część, ale sposób w jaki została przedstawiona ta, nie zachęca do tego, by poznać Sofię, Andreę i Tancrediego od początku.

Opis zapowiadał iście romantyczną historię, przy której będzie można poczuć jakieś emocje, wzruszyć się czy nawet zakochać w książce. Niestety u mnie nie nastąpiła żadna z tych reakcji. Czułam raczej pustkę i niesmak, że wszystko jest tak pobieżnie relacjonowane. Mogła to być perełka, ale pisarzowi chyba zabrakło polotu, albo pisał tę historię na szybko.

Jeśli ktoś czytał poprzednią część i mu się spodobała to zachęcam by przeczytać i tą, choćby tylko dla porównania obu części i poinformowania, która wypada lepiej. Jeśli jednak nie spotkaliście się jeszcze z twórczością Federico Mocci to odradzam ten tytuł na pierwszy raz z autorem. Nie był koszmarny, nie wynudziłam się przy nim, ale na pewno nie dostałam tego, czego spodziewałam się otrzymać po romansie.





Za możliwość przeczytania książki
uprzejmie dziękuję
Wydawnictwu MUZA SA







11 komentarzy:

  1. O, a ja nie wiedziałam, że to kontynuacja. Szkoda że relacja bohaterów została tak pobieżnie potraktowana.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie czytałam pierwszej części. 😊

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja do tej pory nie czytałam twórczości autora :D Bardzo chętnie to nadrobię.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie czytałam pierwszej części... chyba czas nadrobić zaległości i poznać się z autorem :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Również nie czytałam pierwszej części, więc najpierw muszę to nadrobić :D
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Niestety nigdy nie byłam fanką autora, więc sobie odpuściłam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam kiedyś Trzy metry nad niebem tego autora, ale kompletnie nie przypadła mi do gustu. Tą sobie raczej odpuszczę.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. To raczej nie jest pozycja dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie mam jej w planie, nie zainteresowała mnie. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie znam nawet poprzedniej części więc tym razem to nie dla mnie książka :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku.
Bardzo się cieszę, że zainteresował Cię ten post. Gorąco zachęcam Cię do wyrażenia swojej opinii. Pozostaw tutaj ślad swojej obecności bym również mogła trafić do Twojego zakątka internetu :)