środa, 2 maja 2018

"Napisz do mnie" - Lidia Liszewska, Robert Kornacki

Na prawdziwą miłość nigdy nie jest za późno. Nawet wtedy, gdy życie jest już względnie uporządkowane, w domu czeka żona, dziecko i poczciwy pies, a praca zawodowa łączy się z pasją. Nie zawsze poukładane życie, to życie pełne i szczęśliwe. Nawet u boku przystojnego, ambitnego męża, gotowego spełniać luksusowe zachcianki żony, można czuć się samotnym. Matyldzie nie brakuje niczego, a jednak gdyby mogła, wykupiłaby dla siebie trochę cennego czasu swojego zapracowanego małżonka. Pod wpływem chwili pisze list, by dać upust swoim uczuciom. A potem go gubi...
Zgubiony list odnajduje Kosma, który znudzony małżeńską rutyną zmienia kochanki jak rękawiczki. Zaintrygowany treścią listu oraz jego właścicielką postanawia jej odpowiedzieć. Tak zaczyna się papierowa znajomość, która wkrótce przerodzi się w coś, czego żadne z nich się nie spodziewało, a zarazem na co oboje czekali przez całe życie.



Debiuty to dla czytelnika ogromne wyzwanie, którego ja nie zawsze się podejmuję. Większość albo nie przykuwa mojej uwagi, albo nie zachęcają mnie do nich opinie czytelników. Dlaczego zatem ten debiut stał się pozycją obowiązkową w mojej biblioteczce? Po pierwsze dlatego, że zaintrygował mnie swoim opisem, zapowiadającym klimat w jakim najlepiej się czuję i jakiego najczęściej w książkach szukam. Romantycznie i nastrojowo - tak się zapowiada spotkanie z Matyldą i Kosmą, i to w zupełności wystarczyło, by przekonać mnie do lektury. Jednak nie mogłabym nie wspomnieć o cudownej okładce, która też zrobiła swoje i przekonała moje wrażliwe na piękne okładki oczy. Na moje zainteresowanie książką wpłynęło w dużej mierze również to, że została ona napisana przez duet damsko - męski, co niezmiernie mnie zaintrygowało, głównie przez ten czynnik "męski". Byłam bardzo ciekawa jak może brzmieć list napisany przez mężczyznę. O pozytywnych opiniach innych czytelników chyba wspominać nie muszę, bo nawet jakby ich nie było, to i tak zdecydowałabym się na lekturę. I wiecie co? "Napisz do mnie" to jeden z najlepszych debiutów, jakie czytałam, a już na pewno najlepszy w swoim gatunku.

Powieść odkrywa przed czytelnikiem porządny kawał prawdziwego życia. Życia, jakie właściwie niczym nie różni się od tego, które toczy się wokół nas. Życia kolorowego, szczęśliwego, pełnego nadziei a także brutalnie te nadzieje odbierającego. Książka wzrusza - tak szczerze, że czasem aż do bólu; ujmuje swym nostalgicznym klimatem, pachnie tęsknotą, a jednocześnie przebija z jej kart nieopisane ciepło i humor. Ta mieszanka przeróżnych doznań jest wprost niesamowita. A co najważniejsze, "Napisz do mnie" nie jest kolejnym szablonowym, ckliwym romansem jakich dziś o wiele za wiele. To romans dojrzały, w którym subtelność miesza się z namiętnością, a "naście" lat główni bohaterowie skończyli dawno temu, czego czytelnik ogromnie im współczuje. Bo z jakimś takim cichym żalem patrzy się na bohaterów, którzy swą bezpieczną przystań odnajdują dopiero wtedy, gdy czas ich beztroskiej młodości bezpowrotnie upłynął. A z drugiej strony czy to nie piękne, że nawet mając czterdzieści, a nawet i więcej lat na karku można odnaleźć swoją bratnią duszę i miłość zarazem? Powieść właśnie tę nadzieję daje - nadzieję na to, że w każdym wieku można uczynić swoje życie piękniejszym. 

O bohaterach można mówić w samych superlatywach, mimo wad jakich nie pozbawili ich autorzy. No bo jak to tak można poczuć sympatię do kogoś, kto notorycznie zdradza żonę? A okazuje się, że można. I to całkiem głęboką sympatię. Ale może po kolei. Albo najlepiej przekonajcie się sami. Od siebie dodam tylko, że bohaterowie to naprawdę ciepli, sympatyczni, kolorowi ludzie, ujmujący swą romantyczną duszą, którą najpełniej ujawniają w listach. Same listy są tak głębokie i osobiste, że aż zapragnęłam sama zostać adresatką takiego pełnego emocji skrawka papieru. Cóż... Pozostaje jedynie pogodzić się z tym, że to już chyba niestety nie te czasy, bo o wiele szybciej wysłać e-mail lub sms, a i ludzi, którzy czują potrzebę, by wylać na papier swoje uczucia coraz mniej wokół... 
W bohaterach nie dostrzeżemy młodzieńczej naiwności. Zarówno Matylda jak i Kosma to ludzie dojrzali, którzy nie jedno w życiu widzieli i przeżyli. I choć ich życie nie jest pozbawione trosk, książkę pochłania się niemalże beztrosko. Niemalże...
Matylda to kobieta, która wciąż szuka swojego miejsca na ziemi. Choć ma szczęśliwą rodzinę - męża i dorosłych synów, czuje się niewymownie samotna. Kosma natomiast nie szuka swojego miejsca na ziemi - a przynajmniej nie w momencie, w którym go poznajemy. Choć ma żonę i córkę, skoki w bok to u niego codzienność. Wszystko się zmienia, kiedy los na drogę Kosmy rzuca zagubiony list od Matyldy. List napisany pod wpływem emocji do męża i tak miał nigdy nie dotrzeć do właściwego adresata. Dotarł za to do tego, który jeszcze zmieni życie Matyldy. I swoje... 

Historia Matyldy i Kosmy, i ich wyjątkowej miłości jest niewymownie urzekająca, lecz w pamięci najbardziej zapada brutalny finał. Finał, który po prostu rozkłada na łopatki. Moja wrażliwość miała pełne pole do popisu. Choć fabuła zapewnia czytelnikowi emocje, to jednak w zakończeniu wybuchają one ze zdwojoną siłą i są zgoła odmienne od tych, które przeżywamy jeszcze kilka rozdziałów wcześniej. Czy byłam bardziej zła, czy smutna, trudno określić. I pytanie, na które jeszcze nie umiem sobie odpowiedzieć - kto bardziej zasługuje na współczucie? Wciąż nie dowierzam, że autorzy zdecydowali się zakończyć historię w punkcie kulminacyjnym, kiedy czytelnicza ciekawość osiąga apogeum. Pociesza jedynie wzmianka autorów, że historia ma swój dalszy ciąg, który poznamy jesienią. Nie mogę się doczekać, bo z tak rozdzierającym serce zakończeniem powieści nie pogodziłabym się nigdy, choć z drugiej strony ogromnie się tej kontynuacji boję.

"Napisz do mnie" to rewelacyjny debiut, obok którego nie można przejść obojętnie. Ideą i klimatem przypomina "Samotność w sieci" Janusza L. Wiśniewskiego, ale to jedyne co łączy te dzieła, bo odbiór obu książek jest zupełnie inny, wyczuwalna jest też kolosalna różnica w stylu, lekkości, przystępności a przede wszystkim w smaku obu historii i zaangażowaniu czytelnika w lekturę. Oczywiście in plus dla debiutującego duetu. Nostalgiczny klimat powieści intensywnie oddziałuje na czytelnika, dlatego chusteczki i czekolada na osłodę po bolesnych perturbacjach to wszystko, czego potrzebujecie na spotkanie z lekturą. A jeśli drzemią w Was pokłady wrażliwości, to konieczne będzie przygotowanie serca na wstrząsy, których w finale nie da się nijak obejść.





15 komentarzy:

  1. Uwielbiam wybuchające emocje i to podwójnie. Czuje się zachęcona do poszukanie tego tytułu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Osobiście bardzo lubię czytać debiuty, dlatego postaram się mieć na uwadze powyższy tytuł.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdecydowanie Jestem na tak. 😊

    OdpowiedzUsuń
  4. Myślę, że książka może mi się spodobać! :) przemawia do mnie tematyka

    OdpowiedzUsuń
  5. Zupełnie książka nie dla mnie, nie przepadam za taką tematyką.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dużo o tej książce słyszałam i o autorce również, ale mimo wszystko nie czuję potrzeby sięgnięcia po nią. Odpoczywam od obyczajówek,
    a poza tym raczej nie moje klimaty.

    Pozdrawiam i zapraszam:
    Biblioteka Feniksa

    OdpowiedzUsuń
  7. Z chęcią przeczytam tę książkę, okładka już skradła moje serce.

    OdpowiedzUsuń
  8. Skoro jest to jeden z najlepszych debiutów, to na pewno dam mu szansę. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Urzekła mnie Twoja recenzja. Ponieważ piszesz o zaletach tej książki czuję, że nie mogę się jej oprzeć. Poza tym, ja bardzo lubię debiuty, szczególnie dobre debiuty. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie słyszałam o tej pozycji. Ale zaintrygowala mnie ta opowieść. Świetna recenzja.

    OdpowiedzUsuń
  11. Będę miała ją na uwadze, bo myślę, że może mi się spodobać :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ostatnimi czasy lubię sięgać po debiuty :) Czytałam "Samotność w sieci" ale już bardzo dawno. Myślę, że ta książka też mi się spodoba.

    OdpowiedzUsuń
  13. Wow, cóż za zachęcająca recenzja :) trudno odmówić :)

    Pozdrawiam,
    http://ksiazkowa-przystan.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo mnie zaciekawiłaś swoją recenzją. Będę miała ten tytuł na uwadze.

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku.
Bardzo się cieszę, że zainteresował Cię ten post. Gorąco zachęcam Cię do wyrażenia swojej opinii. Pozostaw tutaj ślad swojej obecności bym również mogła trafić do Twojego zakątka internetu :)