środa, 11 marca 2020

Sebastian Fitzek i Amy Harmon, czyli zbiór krótkich opinii o niedawno przeczytanych książkach


Marzec zaczęłam książkowym rozczarowaniem, jakim było zetknięcie z książką "Prezent" Sebastiana Fitzka. Pamiętam jak jakiś czas temu "Przesyłka" zrobiła na mnie piorunujące wrażenie, więc nastawiłam się na to, że i tu autor mnie nie zawiedzie, ale niestety moje oczekiwania nie pokryły się z rzeczywistością. Kolejną książką była powieść Amy Harmon pt. "Biegając boso", która totalnie mnie oczarowała swoją prostotą i ciepłem, wpisując się na listę moich ulubionych powieści. To właśnie o tych dwóch książkach chciałam Wam dziś króciutko opowiedzieć.


sobota, 7 marca 2020

"Dylemat" - B. A. Paris - PRZEDPREMIEROWO


"Czterdzieste urodziny Livii zapowiadają się wyjątkowo hucznie, o wiele bardziej spektakularnie, niż mogłoby wyglądać jej wesele, którego zresztą nigdy nie miała…

Na przyjęciu zjawią się wszyscy, na których jej zależy, za wyjątkiem córki, Marnie, która studiuje zagranicą. I chociaż Livia kocha Marnie, skrycie cieszy się, że jej nie będzie. Gdy tylko przyjęcie się skończy, Livia zamierza wyjawić swojemu mężowi, Adamowi, sekret dotyczący Marnie. Na razie jednak chce cieszyć się szczęśliwymi chwilami z rodziną.

Adam chce, żeby przyjęcie Livii było idealne, dlatego w tajemnicy planuje sprowadzić Marnie do domu. To ma być jego wielka urodzinowa niespodzianka. I wtedy dowiaduje się o czymś strasznym… Musi powiedzieć Livii. Ale jak mógłby zepsuć jej ten dzień – jest taka szczęśliwa, a goście już zaczęli się schodzić…"



Brzmi intrygująco, prawda? Opis fabuły na okładce jest dla mnie zawsze bardzo ważny - przeważnie na jego podstawie decyduję czy przeczytam daną książkę czy nie. Są jednak takie powieści, po które sięgam niezależnie od tego czy opis wydaje się dość zachęcający, a do lektury wystarcza mi sam fakt, że została napisana przez mojego ulubionego autora. W przypadku "Dylematu" idealnie zgrały się obie te kwestie - intrygujący opis i jedna z moich ulubionych autorek - to nie mogło się nie udać!

niedziela, 1 marca 2020

Podsumowanie lutego


Witajcie! 😀

Kolejny miesiąc za nami. Dla mnie był równie udany, co styczeń, a pod kątem jakości przeczytanych książek wypadł jeszcze lepiej.

W lutym udało mi się przeczytać 6 książek:


  1. "Nigdy nie zapomnę" - Kerry Lonsdale     10/10
  2. "Nieodgadniona" - Remigiusz Mróz     8/10
  3. "Jeszcze się kiedyś spotkamy" - Magdalena Witkiewicz     9/10
  4. "Maybe now. Maybe not" - Colleen Hoover     8/10
  5. "Listy zza grobu" - Remigiusz Mróz     8/10
  6. "Zapadnij w serce" - Ginger Scott     8/10

Żadna z tych książek nie była zła a jedyne rozczarowania jakie odczułam wiązały się z tym, że po niektórych autorach spodziewałam się więcej emocji. 

A jak Wam minął luty? Jakie macie plany czytelnicze na marzec? Na jakie premiery w tym miesiącu czekacie? 😊






środa, 26 lutego 2020

"Zapadnij w serce" - Ginger Scott


"Po tragicznych wydarzeniach z przeszłości Rowe próbuje poukładać sobie życie na nowo. Chociaż każdego dnia towarzyszy jej strach, który zostawia głębokie blizny na duszy, dziewczyna decyduje się na odważny krok. Wyjeżdża na studia z dala od rodzinnego domu.

Kiedy na drodze dziewczyny staje przystojny Nate, Rowe powoli rozważa wyjście ze swojej skorupy. Zaprzyjaźnia się z popularnym sportowcem, skrycie zastanawiając się, czy jest warta czegoś więcej.

Czy jest gotowa zakochać się na nowo i pozwolić, aby ktoś pokochał ją? Czy uda się jej pogodzić z przeszłością i zacząć żyć bez strachu?"



piątek, 21 lutego 2020

Colleen Hoover i Remigiusz Mróz, czyli ze skrajności w skrajność :)


Hej 😊

Dziś chciałam podzielić się z Wami opiniami o dwóch ostatnio przeczytanych książkach, czyli "Maybe now. Maybe not" Colleen Hoover i "Listy zza grobu" Remigiusza Mroza. Jak widzicie w lutym sięgam po różne gatunki, ale tylko te które lubię, co skutkuje naprawdę pozytywnymi czytelniczymi wrażeniami. Pomimo drobnych mankamentów obydwie książki oceniłam wysoko (zarówno jedna jak i druga nie należą do najlepszych książek autorów, bo czytałam lepsze spod ich pióra, ale same w sobie nie są złe, bo zdarzało mi się czytać książki, których nie czytałam z taką przyjemnością). To tylko świadczy o tym, że zarówno Colleen Hoover jak i Remigiuszowi Mrozowi (choć to zupełnie dwa inne światy i dwa inne style) zawsze wysoko stawiam poprzeczkę.


wtorek, 11 lutego 2020

"Jeszcze się kiedyś spotkamy" - Magdalena Witkiewicz


"Są takie historie, które zostają w nas na zawsze.
Są takie osoby, których nigdy nie zapominamy.

Ja już nie czekam. Chwytam każdy dzień i się do niego uśmiecham. Wierzę, że będą w nim cudowne chwile.

Ile razy zadawali sobie pytania jak potoczyłoby się ich życie, gdyby nie wojna?
Adela, Franciszek, Janek, Rachela, Joachim i Sabina mieli wielkie plany i marzenia. Przeżywali pierwsze miłości i prawdziwe przyjaźnie. Nie było ważne, że ktoś ma nazwisko żydowskie, niemieckie czy polskie. Po prostu byli przyjaciółmi. Wojna zmieniła wszystko. Wiele lat później, wnuczka Adeli, Justyna, przeżywa kryzys małżeński. Dopiero wówczas poznaje historię swojej babki i jej przyjaciół. Historię, która zmienia ją na zawsze.

Wzruszająca opowieść o różnych obliczach miłości wykradzionych wojnie, życiowych wyborach i rodzinnych tajemnicach, które wpływają na nas bardziej niż myślimy.

Bo to, kim jesteśmy nie zależy wyłącznie od naszych genów, czy wychowania, ale również od przeżyć naszych przodków. Od wszystkich tajemnic, które krążą w naszych rodzinach do kilku pokoleń wstecz."